W końcu nadszedł upragniony
koniec lipca, czyli wakacje dla uczniów. Najpierw jeszcze kartki z
podziękowaniami dla nauczycieli za ich trud wkładany w przekazywanie wiedzy i
można zaczynać półtora miesięczny odpoczynek.
My w tym roku zostajemy w Anglii, ale to nie znaczy, że
będziemy się nudzić, tutaj jest mnóstwo przepięknych miejsc do odwiedzenia oraz
dużo muzeów i innych atrakcji, które chcielibyśmy zobaczyć. Dużo czasu jednak
poświęcamy na remont naszego nowego domu, ponieważ chcemy dokończyć wszystko
przed początkiem września, mamy mniej czasu na dalekie wycieczki.
Pisałam wcześniej o tym, że Hubert próbuje przeczytać
wszystkie książki z internetowej biblioteki dla dzieci, każdy poziom ma około
czterdzieści pozycji- teraz jest na poziomie zielonym. Postanowiłam dać mu
nagrodę za każdy przeczytany poziom, Hubert po przeczytaniu książek z poziomu
niebieskiego wybrał wycieczkę na ścianki wspinaczkowe, które uwielbia razem z
siostrami, był dumny z siebie bo dzięki jego wysiłkowi mógł również sprawić
przyjemność siostrom. Bawili się doskonale. Hubert teraz jest już w połowie czytania
książek z kolejnego poziomu i tym razem zdecydował, że zabierze siostry na
trampoliny i wspólnie będą świętować jego kolejny sukces.
Co
jeszcze robiliśmy w ostatnim czasie? Hubert błagał mnie abyśmy zrobili wybuchy
wulkanu, a ja zaproponowałam mu aby tym razem stworzył makietę wulkanu.
Wykorzystaliśmy do tego papierową torbę z zakupów, butelkę, farby a na koniec:
sodę oczyszczoną, czerwony barwnik spożywczy, płyn do mycia naczyń oraz
ocet.
Hubert uformował wulkan z torby następnie naciął otwór w
górnej części i skleił dwie butelki ze sobą, jedną mniejszą na górze aby nie
trzeba było wrzucać zbyt dużo składników potrzebnych do erupcji wulkanu i
umieścił je pod torbą, połączył wszystko ze sobą.
Następnie
pomalował farbą- mieszając różne farby ze sobą sam przygotował kolor w jakim
chciał aby był jego wulkan. Potem ozdobił swój wulkan kamyczkami i dodał do
niego kilka figurek dinozaurów.
Potem już
tylko mógł rozpocząć zabawę mieszając sodę z barwnikiem i płynem do naczyń
następnie dodając do niej ocet (zużył całą butelkę octu).
Jak
zawsze wieczorami gramy w gry planszowe. Tym razem budowaliśmy zamek, gra
polega na tym, że na zmianę wybiera się karty z liczbą i decyduje się czy
chcemy aby ta karta była częścią naszego zamku czy nie i będziemy szukać dalej,
kolejna karta zawsze musi mieć większą wartość.
Graliśmy też w grę w której
ćwiczyliśmy tabliczkę mnożenia.
Oraz w gry w które przygotowane
są dla dzieci z problemami w czytaniu i mających dysleksję- ma na celu
rozpoznawanie różnych układów liter w poszczególnych wyrazach, które czasem
stanowią problem dla dzieci.
Ganialiśmy robale.
Dostałam w prezencie dwie
bardzo fajne gry w które teraz gramy co wieczór. Jedna to gra w układanie
plastikowych elementów tak aby zakryły wszystkie miejsca, należy pogłówkować
jak obrócić dany element aby pasował do układanki.
A druga to magiczny sześcian
złożony z siedmiu elementów, które mają w środku magnesy dlatego mogą łączyć
się ze sobą w przeróżne kombinacje, do zestawy dołączone są karty z ponad stoma
różnymi zadaniami do zrobienia, jak dla mnie rewelacja.
Za każde zadanie dostajemy inną liczbę punktów w zależności
od ich trudności. Bardzo lubimy gry logiczne, trenują nasze umysły i zmuszają
nas do myślenia.
Chodzimy też na plaże, pływamy w morzu wieczorami i bawimy
się na placach zabaw
i podziwiamy wszystko co nas otacza w te lipcowe dni.