Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 11 lat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 11 lat. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 marca 2022

ptaki

 

Kolejnym naszym tematem są: PTAKI. Z strony internetowej BABYPOINT, kupiłam ostatnio kilka zestawów kart, które postanowiłam wykorzystać w nauce mojego syna. Zestaw Ptaki Polski- to lamibook, w którym można poćwiczyć sobie nazwy polskich ptaków, dowiedzieć się, które z nich odlatują do ciepłych krajów na zimę, a które zostają w Polsce. 

Kupiłam też karty trójdzielne, dzięki którym możemy nauczyć się nazw poszczególnych ptaków. My naukę rozpoczęliśmy od gry w memory i znajdywaniu poszczególnych par z których jedna karta miała podpis a druga nie, gdy już opanowaliśmy dane nazwy rozpoczęliśmy próby z dopasowywaniem danych nazw do ptaków, potem sprawdzaliśmy odpowiedzi. 



Zrobiliśmy trochę zadań z matematyki, poczytaliśmy po polsku.

W ramach zajęć plastycznych malowaliśmy ptaki farbami akrylowymi i robiliśmy kolorowe wycinanki.


Kolejną naszą wspólną zabawą było pieczenie ciasteczek, aby dopasować się do tematu zrobiliśmy kruche ciasteczka w kształcie ptaków. Ciasto zrobiliśmy używając: 600 g mąki, 2 jajek, 100 g cukru, 300 g margaryny, 2 łyżeczek proszku do pieczenia. 

Nie posiadaliśmy foremek dlatego wzorowaliśmy się obrazkami przedstawiającymi ptaki i wycięliśmy je nożykami. 



Po upieczeniu pomalowaliśmy ciasteczka lukrem (cukier puder + woda + barwniki) i ułożyliśmy z nich kolorowe obrazki a potem zjedliśmy.




wtorek, 1 marca 2022

Plany na marzec.

 

Wrzucam kilka zdjęć, które zrobiłam podczas zabawy i nauki w lutym, jak zawsze zajmowaliśmy się przeróżnymi rzeczami. 

W marcu mam plan poukładać bardziej tę naszą domową naukę. Czym mamy zamiar się zająć?:

 Z Hubertem, tak jak wcześniej pisałam, mam zamiar nauczyć się czytać w języku polskim oraz opanować jak najwięcej słówek, aby pomogło mu to w rozmowach z dziadkami, którzy chcieliby aby ich wnuk posługiwał się bez problemu ojczystym językiem.

Kupiłam mu książeczkę „Mój wielki zeszyt Montessori. Pierwsze słowa”, jest ona przeznaczona dla dzieci od trzech lat, ale bardzo lubię książki z zadaniami z tej serii i pomyślałam, że mi się przyda do naszej formy nauki. Dlatego wycinamy, wklejamy i czytamy, a przez to wzbogacamy słownictwo w języku polskim.


Uczyliśmy się czytać po polsku grając w domino sylabowe.

 


Co do dziewczyn to mamy zawody w poznawaniu nowych słówek w kolejnym języku. Każda z nas ma wybrać język obcy i uczyć się go na aplikacji duolingo, pod koniec marca sprawdzimy, która z nas opanowała najwięcej słówek i ta dostanie prezent od pozostałych, więc jest o co walczyć. Wybieramy pomiędzy trzema językami: hiszpańskim, francuskim i niemieckim- opiszę potem jak nam poszło i czy po trzydziestu dniach będziemy kontynuować zabawę.

Poza tym, razem z Kornelią spróbujemy nauczyć się kilku piosenek grać na keyboardzie, na którym można przerabiać lekcje i samemu uczyć się w domu. Wybierając dany utwór, można go najpierw odsłuchać i poznać jego melodię a następnie można wybrać opcję na prawą, lewą, bądź obydwie ręce. Można również wybrać czekanie, czyli osoba grając przechodzi do kolejnej nuty po tym jak prawidłowo zagra poprzednią. Myślę, że to dobra zabawa na naukę skupienia i zapamiętywania melodii, a następnie prawidłowego jej odtworzenia. Na razie uczę się ja i Kornelia, ale mam zamiar namówić również Huberta.


Kornelia również codziennie przez 15 min uczy się grać na gitarze, kupiłam jej aplikację, z którą trenuje poznawanie chwytów gitarowych i grania prostych piosenek. 



Jak na razie sprawdzamy, który instrument spodoba jej się bardziej i może zapiszemy się potem na jakieś lekcje.

Hubert co tydzień chodzi na basen na lekcje pływania a poza tym chodzimy i nadal będziemy chodzić jeszcze raz w tygodniu na pływanie w rodzinnym gronie, aby doskonalić nasze umiejętności.

Z Hubertem poza uczeniem się angielskiego i polskiego zajęliśmy inny temat- OPTYKA.  Przerobiliśmy zadania z zestawu: „25 eksperymentów optyka”, który otrzymał od dziadka. Pooglądaliśmy złudzenia optyczne, zrobiliśmy aparat Obscura, ułożyliśmy puzzle i zrobiliśmy wiele innych zadań.




Nie zapomnieliśmy również o pieczeniu i na tłusty czwartek dzieci przygotowały różne smakołyki.




Z Kornelią dalej czytamy wspólnie opowieści o Calpurnii Tate ("Ewolucja według Calpurnii Tate") oraz poznajemy życie Darwina z książki "Darwin i prawdziwa historia dinozaurów", kilka lat temu czytałam te książki z Julią mimo to nadal bardzo mi się podobają. Kornelia mnie ostatnio pytała czy nie nudzi mnie omawianie tych samych tematów, czytanie tych samych książek, ale powiedziałam jej, że każde z nich zauważa całkiem coś innego i bardzo mnie cieszy, gdy mogę odkrywać kolejny raz ten sam temat, jednak w całkiem inny sposób.



 A i jeszcze eksperymenty, których nie może zabraknąć w naszym domu. Razem z Hubertem robimy kryształki cukru, na które on czeka z wielkim entuzjazmem, obserwuje słoiczki codziennie. Do zrobienia kryształków użyliśmy: 3 szklanek cukru, jednej szklanki wody, barwników spożywczych w czterech kolorach, 4 szklanek aby móc obserwować co dzieje się wewnątrz. 





Popołudniami w lutym znaleźliśmy też czas na zabawy klockami, rysowanie oraz granie w piłkę i różne gry.





Hubert grał w nową grę w której panowie policjanci mają nie dać uciec złodziejowi w czerwonym samochodzie, wszystkie elementy układanki należy tak poukładać aby element z czerwonym samochodem było otoczony wozami policyjnymi. Hubertowi spodobała się gra i zrobił większość parzystych zadań ze wszystkich poziomów.


Inną naszą zabawą była magnetyczna kostka. Tę kostkę dostałam w prezencie ale dokupiłam jeszcze jedną, ponieważ pomyślałam, że to będzie doskonała zabawa z Hubertem. Mając dwie kostki bawimy się tak samo jak w Ubongo – czyli losujemy zadanie, wybieramy elementy z których należy go zrobić, a następnie układamy kto szybciej ten wygrywa. Wygrany dostaje kartę, na której jest w dolnym rogu pokazane ile punktów dostanie na koniec. Wygrywa oczywiście ten kto zdobył najwięcej punktów.



Poza tym z Hubertem trenujemy grę w szachy i popołudniami robimy mathletics- czyli zadania z matematyki.

A i jeszcze sport, ostatnio trochę pada więc ćwiczymy w domowym zaciszu, grając w Nintendo Boks, od 20 do 40 min dziennie. 


A gdy będzie cieplej na dworze Kornelia na zamiar opanować jazdę na deskorolce, o której marzy od dawna.


To tyle planów na marzec mam nadzieję, że będziemy ćwiczyć w tym miesiącu obowiązkowość i nie poddamy się w żadnej dziedzinie. A Wy macie jakieś plany, które mogłyby nas zachęcić do zrobienie czegoś nowego?

wtorek, 26 października 2021

Londyn.

 W szkole dzieci w tym tygodniu rozpoczęły tydzień wakacji, dlatego wykorzystaliśmy ten czas i umówiliśmy się na wizytę w Polskim Konsulacie aby wyrobić paszporty, ponieważ teraz musimy zacząć ich używać gdy chcemy pojechać do Polski. Na szczęście wizyta trwała niecałą godzinę a potem mieliśmy dużo czasu  na spędzenie miłego dnia w Londynie. Tym razem postanowiliśmy odwiedzić muzeum figur woskowych : Madame Tussauds. Muzeum to zostało założone przez Francuzkę Marię Tussauds, która nauczyła się tworzyć rzeźby z wosku od fizyka Philippe’a Curtiusa u którego pracowała jej mama jako gospodyni. Figury są tworzone z wosku, mają szklane oczy, porcelanowe zęby  i prawdziwe włosy, w efekcie powstają wspaniałe postacie.

Cieszę się, że pojechaliśmy tam teraz, ponieważ moje dzieci znają większość osób przedstawionych w postaciach figur woskowych, dlatego miały dużą radość z robienia sobie z nimi zdjęć. Jeśli ktoś ma ochotę tam pojechać to musi sobie zarezerwować około trzech godzin na spacerowanie między sławami i jak w prawdziwym życiu będą was otaczać tłumy ludzi, którzy będą chcieli zrobić sobie kilka zdjęć, mimo to warto jest poczuć ten dreszczyk emocji stając obok waszego ulubionego aktora, piosenkarza, sportowca, polityka, prezydenta i siadając przy stole aby wypić herbatkę z królową. 











Spacerując ulicami miasta doszliśmy do sklepu M&M’s  dzieci nie pozwoliły nam przejść obok i musieliśmy spędzić w nim trochę czasu. Kupiliśmy trochę kolorowych cukierków i poszliśmy zwiedzać dalej. 



Julia przez ostatni rok w poprzedniej szkole uczyła się języka mandaryńskiego i w tym roku miała jechać z nauczycielką do China Town w Londynie, jednak zmieniła szkołę i niestety w kolejnej nie może kontynuować nauki tego języka. Gdy wyszliśmy ze sklepu M&M’s okazało się, że sąsiaduje on właśnie z tą dzielnicą,  dlatego postanowiliśmy i ją odwiedzić. Weszliśmy do jednej z wielu restauracji, w której spróbowaliśmy pysznej kaczki po Pekińsku oraz przepysznych chińskich pierogów z przeróżnymi farszami- przepyszna uczta. 

   

 

Potem jeszcze dzieci dostały lody w gofrowych, bąbelkowych rożkach na deser.  Moje dzieci mówią, że chciałyby mieszkać w Londynie ze względu na ilość atrakcji, które otaczają tam ludzi i na możliwość korzystania z nich w każdej chwili, ja jednak wolę teraz mieszkać  w mniejszej miejscowości i móc od czasu do czasu jechać tam z wizytą. 


 

Samochód zaparkowaliśmy w pobliżu London Eye, wyjeżdżaliśmy stamtąd godzinę a i tak zajęło nam to bardzo krótko bo mój mąż zeszłym razem wyjeżdżał trzy godziny aby dojechać do autostrady. Po Londynie poruszaliśmy się metrem (kupiliśmy bilet rodzinny na cały dzień) oraz piechotą. To był bardzo miły dzień, do Londynu nie mamy daleko ale jakoś czasu ciągle brak aby tam podjechać. Myślę, że teraz dzieci będą nas tam ciągnęły częściej, musimy się kolejnym razem wybrać do teatru na jakieś ciekawe przedstawienie i odwiedzić ponownie muzea- jednak teraz przed wejściem są gigantyczne kolejki i to trochę mnie odpędza od wizyty w nich, jednak my uwielbiamy muzea i pewnie kolejnym razem odczekamy swoje stojąc w długaśnym wężu przed drzwiami.