czwartek, 4 sierpnia 2016

kolejne doświadczenia



U nas trochę chemii to znaczy pierwsze pierwiastki, związki chemiczne. Dziewczynki dowiedziały się co to jest wzór chemiczny, co kryje układ okresowy pierwiastków oraz przeprowadziły proste równania. Tworzyłyśmy modele cząsteczki , rozwiązałyśmy równanie w którym dodałyśmy 1 cząsteczkę metany do dwóch cząsteczek tleny i otrzymałyśmy jedną cząsteczkę dwutlenku węgla i 2 cząsteczki wody. 









To była tylko zabawa w przekładanie kuleczek, więcej dziewczynki dowiedzą się w szkole teraz tylko wzbudzamy ich ciekawość do tego co je otacza. 
Potem przeprowadziłyśmy kilka doświadczeń. 
Dzisiaj rozpoczęłyśmy kilka długotrwałych eksperymentów pierwszym z nich była chęć otrzymania  wody zdemineralizowanej. Do doświadczenia potrzebowałyśmy dwóch zlewek jednej dużej a drugiej małej, do dużej wlałyśmy gorącą wodę następnie na środku umieściłyśmy drugą mniejszą zlewkę – przykleiłyśmy ją plasteliną żeby się nie pływała – woda nie może się do niej wlewać- następnie na górę założyłyśmy folię na którą położyłyśmy lód. Teraz czekamy aż nasza woda zacznie parować a następnie skraplać się do naszej mniejszej zlewki. 



Kolejnym eksperymentem było sprawdzenie jak zachowa się przygotowana przez nas woda zabarwiona czerwoną cebulą gdy dodamy do niej sodę oczyszczoną, sok z cytryny oraz ocet. Sprawdzaliśmy jak zachowuje się dany związek i czy wzrasta zasadowość czy kwasowość. Potem porównywałyśmy wyniki z kolorową skalą wskaźników uniwersalnych. 





Kolejnym doświadczeniem było sprawdzenie jak zachowa się jajko zanurzone w occie, ale tu zdjęcia będą później, ponieważ czekamy na końcowy efekt, doświadczenie przeprowadzałam już  z Julia chyba z 5 lat temu.

prezencikowe pudełeczka



Postanowiłyśmy zrobić z dziewczynkami pudełeczka, które oglądałyśmy u mojej koleżanki, bardzo nam się spodobały i dziewczynki chciały zrobić swoją wersję. Użyłyśmy do nich kolorowych kartoników na których narysowałyśmy dziewięć równych kwadratów, z czego należy wyciąć pięć następnie należy przygotować wieczko, które będzie trzymało stojące boki.  Nasze wyglądają tak:










trochę języka duńskiego



W Danii ostatnio nie za ładna pogoda, często pada, ale to nie jest przeszkodą w dobrej zabawie. Moje dzieci uwielbiają deszcz.


Już od przyszłego tygodnia dziewczynki wracają do szkoły, ich odczucia są bardzo różne, Julia bardzo chce już spotkać się z koleżankami, a Kornelka na samą myśl rozpoczęcia nauki płacze. Dzisiaj próbowałam z nią przypomnieć sobie same miłe chwile, które spędziła w szkole przed wakacjami, mówiła że wszystko jej się tam podoba, ale to, że nie umie mówić po duńsku bardzo jej przeszkadza i wolałaby zostać w domu ze mną. Ja wiem, że nie jest im łatwo, początki zawsze są trudne, znaleźć się w grupie gdzie nie potrafi się wypowiedzieć ani jednego zdania jest trudne, to wymaga czasu. U nas  w domu nikt nie mówi po duńsku, dlatego musimy włożyć dużo więcej pracy w odrabianie lekcji, uczenie się słówek. Mimo to sporo w domu robimy. Wymyślamy kolejne zabawy uczące nas słówek, jedną z nich jest  zabawa z kartami obrazkowymi  oraz karteczkami ze słownictwem. Karty są rozłożone na stole, każdy losuje trzy karteczki ze słówkami, następnie je czyta a potem znajduje odpowiedni obrazek. 




Kolejna gra dla utrwalenia słownictwa jest odwrotna na stole leżą duńskie słówka, każdy gracz dostaje karty z obrazkami do ręki a następnie jak najszybciej rozkłada się karty w właściwym miejscu.





Julia próbuje odrabiać lekcje i przy pomocy tłumacza rozszyfrowuje zadania. 


poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Drożdżowe i bezowe smakołyki.



        Dziewczynki znowu w kuchni, tym razem piekły ciasto drożdżowe z wiśniami i bezowy deser. 
          Do ciasta użyły: 3 szklanki mąki, 5 dkg drożdży, 2/3 szklanki mleka, 1/3 szklanki cukru pudru, 125 g masła, 4 żółtka, wiśnie (my miałyśmy dżem wiśniowy własnej roboty).

Zaczęły od rozkruszenia drożdży, następnie dodały ciepłe mleko, łyżkę cukru pudru oraz łyżkę mąki. Odstawiły w ciepłe miejsce i poczekały aż wyrośnie. Do wyrośniętego ciasta dodały mąkę przesianą przez sitko, żółtka, pozostały cukier puder , zagniotły a potem dodały przestudzone rozpuszczone masło, zagniotły i odstawiły do wyrośnięcia. Wyrośnięte ciasto podzieliły na dwie części, 2/3 ułożyły na blaszce następnie położyły  wiśnie i 1/3 ciasta. Na koniec posmarowały je roztrzepanym jajkiem z dwoma łyżkami wody. Wstawiłyśmy do nagrzanego piekarnika na 1 godzinę, ciasto piekłyśmy w 160 stopniach.  




Z jajek z pierwszego ciasta zostały nam białka, które ubiłyśmy i  dodałyśmy ½ szklanki cukru, następnie ułożyłyśmy je na blaszce i wstawiłyśmy na 3 godziny do piekarnika, piekłyśmy w 100 stopniach. Dziewczynki po upieczeniu przygotowały do bezowego spodu owoce ( banany, winogron, arbuz), lody oraz czekoladę. Wyszedł im przepyszny deser.