piątek, 17 kwietnia 2020

Kwiecień w naszym domu- edukacja domowa.


Kolejne tygodnie w domu i chyba już przyzwyczailiśmy się do sytuacji jaka nas otacza, wprowadziliśmy plan dnia, do którego się stosujemy i u nas to się sprawdziło. Dni mijają nam szybko szczególnie te w tygodniu, z weekendami jest trochę inaczej, chociaż dzieci i wtedy mają jakieś zadania do zrobienia ale jest ich dużo mniej, mają trochę więcej czasu na nudę- a jak wiadomo nuda inspiruje ale najpierw denerwuje. 
Rano się uczymy, gotujemy, sprzątamy, bawimy się a popołudniami gramy w gry, oglądamy telewizję, dzieci się bawią tym co lubią. W naszej domowej szkole zapełniliśmy już całkiem spore segregatory, ja w weekend drukuję zadania dla wszystkich dzieci na cały tydzień, wtedy planują czego każde z nich będzie się uczyło. Dla dziewczynek są to zadania z języka angielskiego- tekst i pytania do niego, albo zdjęcie które mają opisać, z matematyki- są to zadania z działów, które właśnie omawiamy, dziewczynki robią też zadania na stronie mathletics, ja bardzo ją lubię, ponieważ te ćwiczenia pomagaj im w powtórkach.





Hubert również sporo się uczy codziennie robimy zadania z matematyki ( karty mam z twinkl, a niektóre robię samodzielnie),











utrwalamy zadania z zegara, 




 dużo też czytamy różnego rodzaju wyrazów, aby wzbogacać jego słownictwo, robimy też zadania na tablicy, te mu się podobają, kupiłam na kolejne tygodnie więcej kolorowych markerów aby uatrakcyjnić jego naukę. 




uczymy się o różnych zwierzętach,
 





robimy zadania z kalendarzem każdego dnia opisując dzień, miesiąc, pogodę,



 Malowaliśmy również farbami tworząc marmurkowe wzory, które odbijaliśmy na kartkach oraz stworzyliśmy drewniane podstawki z kolorowymi kwiatami. 





Rysowaliśmy obrazki w chmurkach.
  

Moje dziewczynki w wolnym czasie bawią się tworząc animacje w aplikacji: Gacha life, oraz projektują domki w aplikacji Home Construction and interior design.
 Hubert upodobał sobie ostatnio grę w warcaby i ciągle za mną z nimi chodzi i prosi o kolejną grę, teraz chce zacząć grać w szachy, ale ja jakoś się nie mogę przemóc, ponieważ mój pięciolatek chce każdą grę doprowadzać do końca i trwa to potem wieczność. 


Piękna pogoda skłoniła nas do zabaw na ogrodzie, aby nam się nie nudziło robiliśmy eksperymenty z wodą, olejem, sodą, kolorową krepą. 


 Potem w ramach dalszej zabawy stworzyliśmy kolorowy krepowy dach, a Hubert utrwalał nazwy miesięcy układając puzzle.



 Tak nam mija początek kwietnia a jak tam u Was?

niedziela, 5 kwietnia 2020

Początek kwietnia- edukacja domowa.


Zastanawiałam się nad tym czasem, który spędzamy teraz rodzinnie w domu, nad możliwością bycia razem i co ona nam daje. Zwykle w naszym codziennym życiu ciągle dokądś pędzimy, musimy zrobić wiele rzeczy na czas, przez to umyka nam życie, nie chcemy zwolnić bo czujemy, że coś stracimy- dla każdego z nas to "coś" to zupełnie inna rzecz. Ja bardzo lubię być z moimi dziećmi a ten czas, który mamy teraz, daje mi na to swobodę. Często zastanawiam się co chciałabym przekazać moim dzieciom, czego chciałabym ich nauczyć i czego chciałabym nauczyć się sama, aby oni widzieli, że dorośli też muszą włożyć wiele pracy aby doskonalić coś w czym chcą być naprawdę dobrzy. Oprócz lekcji, które robimy co rano zaczynając codziennie o godzinie dziewiątej, postanowiliśmy robić tez coś na co zwykle brak nam czasu. Rano uczymy się języka angielskiego- opisując zdjęcia, ludzi, robiąc testy z gramatyki; matematyki- licząc setki zadań i języka hiszpańskiego- przepisując teksty z książki, ucząc się słówek z piosenek, teraz też słuchając opowieści angielsko-hiszpańskich BookBoxSpanish. 
Potem mamy przerwę i wspólnie coś gotujemy albo pieczemy – dzieci to lubią więc nie traktują tego jako naukę. Po przerwie dzieci przedstawiają zrobiony przez siebie temat w PowerPoint, one szykują temat dzień wcześniej po południu a ja przygotowuję do nich materiały w wersji papierowej (dużo materiałów można znaleźć na stronie TWINKL - teraz można się na nią zalogować za darmo). 
Gdy Kornelia omawiała zmysły w zeszłym tygodniu to wymyśliła, że uszykuje różne rodzaje jedzenia aby sprawdzić jak czujemy różne smaki, oraz przyprawy aby sprawdzić nasz węch- to był jej pomysł i sama go zrealizowała.



Był też temat dotyczący wulkanów i był wulkan na ogródku.







Uczyliśmy się o planetach, układaliśmy puzzle. 
Do tematów z geografii korzystamy ze strony 3dgeography – można na niej znaleźć ciekawe filmiki do różnych tematów i zainspirować się przy robieniu makiet z danego tematu.  
Po omówieniu tematu z zakresu biologii i geografii mamy przerwę na obiad. Po przerwie robimy to na co zwykle brakowało nam czasu – kupiłam kilka kursów na stronie UDEMY – uczymy się gry na pianinie, znalazła tam ciekawie przedstawione podstawy gry i ćwiczymy codziennie po pół godziny. 
Inną rzeczą, którą teraz robimy jest rysowanie i malowanie, kupiłam fantastyczną książkę, którą napisał John Muir Laws pod tytułem „The laws guide to nature drowing and journaling”, przepięknie zilustrowana książka o tym jak zacząć przygodę z rysowaniem otaczającej nas przyrody- my rysujemy rzeczy, które możemy znaleźć w naszym ogrodzie.

 Popołudniami znajdujemy czas na wspólną grę w gry planszowe. 




Dziewczynki grają z kolegami w gry komputerowe i rozmawiają przez komórki. Tak mijają nam kolejne dni kwarantanny a jak Wy sobie radzicie?

Szkoła czy edukacja domowa, w naszym domu.


Rozpoczynamy kwiecień z naszą edukacją domową, wcześniej często myślałam nad powrotem do uczenia dzieci w domu, ale po przeprowadzce do Anglii bardzo zależało mi aby dzieci nauczyły się języka angielskiego, wiedziałam że w domu nie zrobię tego na takim samym poziomie, dlatego dzieci poszły do szkoły. Dzieci gdy rozpoczynały naukę nie potrafiły mówić w języku angielskim, rozpoczęły różne szkoły Kornelia poszła do infant school i przez pół roku nie powiedziała ani słowa do nauczycieli. Szkoła wezwała nauczyciela mówiącego w języku polskim aby sprawdzić jej poziom wiedzy w naszym ojczystym języku, nauczyciel po przeprowadzeniu kilku spotkań z nią stwierdził, że jej wiedza jest dużo powyżej jej wieku , dlatego nauczyciele stwierdzili, że należy tylko poczekać i dać jej po prostu czas. Po sześciu miesiącach Kornelia zaczęła odpowiadać na pytania zadawane przez nauczycielkę. Osłuchała się z językiem i nauczyła się akcentu z jakim rozmawiali jej koledzy, opanowała również słownictwo na poziomie swoich rówieśników. Bardzo dużo czytała i w ciągu tego czasu przeszła wszystkie poziomy w czytaniu (od czerwonego zaczynając kończąc na złotym- to tęczowe poziomy, które stosuje się w szkołach w Anglii aby dzieci wybierały książki z danym słownictwem na ich poziomie czytania, jeśli go opanują przechodzą na kolejny).
Julia swoją edukację rozpoczęła od junior school- miała trochę trudniej niż jej siostra, ponieważ w ciągu jednego roku musiała nadrobić wiedzę, którą zdobyłaby w szkole infant (klasy od 0 do 2). Julia dostała jednak dodatkowe lekcje z nauczycielem mówiącym w języku angielski, który uczył ją wszystkiego od początku – lekcje odbywały się codziennie w trakcie zajęć szkolnych i trwały jedna godzinę. Julia próbowała od razu mówić starała się budować proste zdania ze słownictwa, którego uczyła się każdego dnia, na początku mówiła z akcentem polskim jednak po pewnym czasie i osłuchaniu się z akcentem mówiących dzieci opanowała go. Po roku nadrobiła wszystkie zaległości, jednak wymagało to od niej więcej pracy. Teraz pracuje w najwyższej grupie i radzi sobie naprawdę dobrze (w naszej szkole w klasach są grupy o różnych poziomach, niektóre dzieci, które nie opanowały jeszcze materiału, pracują więcej z nauczycielem inne pracują same i są tylko sprawdzane na koniec swojej pracy przez nauczyciela, każda grupa dostaje zadania na swoim poziomie, poziomy można zmienić jeśli opanuje sie materiał – nauczyciel o tym decyduje i ma nad tym kontrolę). W szkołach nie ma ocen, nie ma sprawdzianów są tylko testy na koniec roku ale sprawdzają one tylko to z czym dziecko jeszcze sobie nie poradziło i są informacją dla nauczyciela jak z nim pracować.  Nauczyciele zachęcają dzieci do pracy robiąc różne konkursy, dając im dyplomy za opanowanie jakiegoś materiału, dostają odznaki jeśli mają dobre rezultaty- nie ma żadnych kar w postaci nie dobrych ocen, a dzieci mimo to chcą pracować cieszą się gdy są chwalone i to ich mobilizuje do pracy.
Co do Huberta to on długo był ze mną w domu poszedł do przedszkola w wieku trzech lat ale tylko na trzy godziny dziennie, nie mówił tam wcale, tylko się bawił. W wieku czterech lat zaczął szkołę w klasie O, tam zaczął się uczyć literek, czytać i pisać, mało mówił ale nikomu to nie przeszkadzało, rozumiał coraz więcej i pracował jak inne dzieci. Teraz jest w pierwszej klasie, ma pięć lat - jest fantastyczny z matematyki – liczy ,dodaje, odejmuje do stu, zna tabliczkę mnożenia- tego wszystkiego nauczył się przez zabawę. Co do pisania i czytania jest trochę powolutku, ale ma na to czas, ładnie pisze literki i czyta na poziomie pomarańczowym. Potrafi ładnie mówić w języku angielskim, w języku polskim rozmawia z nami w domu.
Teraz gdy widzę jak dzieci tęsknią za szkołą, kolegami, nauczycielami to wiem, że do niej wrócą i nie będę im robić nauczania domowego, chociaż nie powiem, daje mi to dużą radość, ja po prostu bardzo lubię ich uczyć.